Impresja – „Dotknij wiatru, dotknij wody”

„Zrazu Pomeranz schronił się w głębi lasu w opuszczonej chacie, gdzie mieszkał kiedyś drwal Dziobak Przywolski. Tego Przywolskiego zabili chłopi poprzedniej wiosny. Zarąbali go siekierą, bo paradował po lesie w spiczastym pomarańczowym kapeluszu i czerwonych butach z cholewami, od niechcenia dokonywał drobnych cudów na oczach wieśniaków i twierdził, że zrodzony jest z dziewicy. Potrafił na przykład uleczyć chory ząb przez zamawianie, uwieść wiejską dziewuchę liturgicznymi pieśniami, pobudzić psy pasterskie do wściekłego szczekania, a potem uciszyć je skinieniem ręki, wreszcie nocą unosić się lekko nad ziemią przy sprzyjającym wietrze. Po za tym często bekał i kradł na prawo i lewo kurczęta. Kiedyś, w Wielki Piątek, drwal chełpił się przed wieśniakami, że gdyby uderzyli go z całych sił jego siekierą, toby pękła. No więc uderzyli, ale siekiera nie pękła.”

To fragment książki Amosa Oza „Dotknij wiatru, dotknij wody” (lubię powtarzać w myślach ten tytuł, jak zaklęcie. Można się w nim rozsmakować). Postać Dziobaka Przywolskiego i klimat tego fragmentu przypomniały mi inną szczególną książkę – „Wierszalin. Reportaż o końcu świata” Włodzimierza Pawluczuka. Są lektury, które nie dają o sobie zapomnieć, co jakiś czas wracają.

*****

Amos Oz, 2014, Dotknij wiatru, dotknij wody, tłum. Danuta Sękalska, Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s